2025
In memory of Jolanta Brach-Czaina
I painted a picture on a floor cloth and dedicated it to the memory of Jolanta Brach-Czaina (1937–2021). I changed the fate of a gray cloth. Now it is an abstract painting, meaning it can be anything we see in it... But whatever we see will be completely different from what it would have been if it had remained a cloth. The essay Powaga ścierek [The Seriousness of Cloths] is included in Jolanta Brach-Czaina’s collection of essays, Szczeliny istnienia [Cracks in Existence].
“A floor cloth is an ordinary object, tamed by repeated use, very common. It is profoundly gray. This connects it to everyday life. Moreover, it belongs to it not only because of its gray color, to which it always persistently strives, but also because of its functions. Elementary as everyday life. A cloth does not leave the existential order. What’s more, it lies at its bottom. Not on the surface. Not as a showy addition. Only at the base. It is one of the primary objects accompanying our existential effort that builds everyday life.
Objects lying low, close to the ground, perhaps draw strength from this proximity and owe their seriousness to it. No matter how much we try to push them around and despise them, shamefully hiding them — like a rag — behind the sink pipe, we cannot deprive them of their peaceful aura of natural significance, of unquestionable indispensability.
There’s no coquetry in floor cloths. They exist unpretentiously, accompanying everyday life. The cloths’ monotonous movements across the floor gently signify the repetition of events. The fraying material constitutes a record the fleeting history of everyday life.
They also fulfill a peculiar role as objects that erase the consequences of our stumbles and errors. We use them to wash, cleanse, and remove stains caused by our own fault, inattention, or haste. We rely on them completely, without asking whether it’s truly possible to undo a past event that we can’t accept. A cloth creates the impression that it can. In its simplicity, it symbolizes the ability to clean at least the entire surface. Even if it can’t reach deeper, it still evokes hope. But also disgust, because by cleansing, it takes on all the dirt. It becomes saturated with it, stinking and disgusting.
After all, sometimes someone vomits. And if we want to think seriously about the seriousness of cloths, it is then. That is when we realize that what cleanses can itself become repulsive and also require cleansing. We arrive at processes without a clear end. We note that we should not categorically contrast the states of cleanliness and dirt, because they mix and interpenetrate like black and white in the gray of cloths.”
Jolanta Brach-Czaina, Powaga ścierek [The Seriousness of Cloths] from the collection Szczeliny istnienia [Cracks in Existence], Dowody Publishing House, Imprint of Fundacja Instytut Reportażu, Warszawa 2024, pp. 149–150 [own translation].
Pamięci Jolanty Brach-Czainy
Namalowałem obraz na ścierce do podłogi i dedykowałem go pamięci Jolanty Brach-Czainy (1937–2021) Zmieniłem los szarej ścierki. Teraz jest ona abstrakcyjnym obrazem, czyli może być tym wszystkim, co w nim zobaczymy... Ale, cokolwiek zobaczymy, to będzie już całkowicie inne od tego, co byłoby, gdyby pozostała ścierką. W zbiorze esejów pt. Szczeliny istnienia Jolanty Brach-Czainy znajduje się esej Powaga ścierek.
„Ścierka do podłogi jest przedmiotem zwykłym, oswojonym wielokrotnym używaniem, bardzo pospolitym. Jest do głębi szara. To łączy ją z codziennością. Zresztą należy do niej nie tylko z racji szarego koloru, do którego zawsze uporczywie zmierza, lecz także z powodu swych funkcji. Elementarnych jak codzienność. Ścierka nie opuszcza porządku egzystencjalnego. Co więcej, leży u jego dna. Nie na powierzchni. Nie jako efektowny dodatek. Tylko u podłoża. Należy do przedmiotów pierwotnych towarzyszących naszemu wysiłkowi egzystencjalnemu budującemu codzienność.
Obiekty nisko położone, przylegające do ziemi, być może z tej bliskości czerpią siłę i zawdzięczają jej powagę. Jakkolwiek próbowalibyśmy pomiatać i gardzić nimi, wstydliwie ukrywając je — jak szmatę — za rurą zlewu, nie możemy odebrać im spokojnej aury naturalnego znaczenia, niekwestionowanej niezbędności.
W ścierkach do podłogi nie ma kokieterii. Istnieją bezpretensjonalnie towarzysząc codzienności. Monotonne ruchy ścierek po podłodze znaczą miękko powtarzanie się zdarzeń. Przecierająca się materia stanowi zapis umykającej historii powszedniej.
Pełnią też osobliwą rolę obiektów usuwających skutki naszych potknięć i błędów. Używamy ich do obmywania, oczyszczania, usuwania plam powstałych z naszej winy, nieuwagi, pośpiechu. Zdajemy się na nie całkowicie nie pytając, czy rzeczywiście można odwołać zdarzenie dokonane, którego nie potrafimy zaakceptować? Ścierka stwarza wrażenie, że można. W prostocie swych funkcji symbolizuje możliwość zmycia przynajmniej całej powierzchni. Nawet jeśli nie może sięgnąć głębiej, to i tak budzi nadzieję. Ale także odrazę, bo oczyszczając cały brud bierze na siebie. Nasącza się nim, śmierdząca i obrzydliwa.
Zdarza się przecież, że ktoś zwymiotuje. I jeśli chcemy myśleć serio o powadze ścierek, to wtedy. Wówczas przekonujemy się, że to, co oczyszcza, samo może stawać się odrażające i również wymagać oczyszczenia. Docieramy do procesów nie mających jasnego końca. Zauważamy, że stanów czystości i brudu nie powinniśmy kategorycznie przeciwstawiać, bo mieszają się i przenikają wzajemnie jak czerń i biel w szarości ścierek”.
Jolanta Brach-Czaina, esej Powaga ścierek ze zbioru Szczeliny istnienia, Wydawnictwo Dowody, Imprint Fundacji Instytut Reportażu, Warszawa 2024, ss.149–150.