Interior

Table, 1984, acrylic, 94 x 130 cm (black and white reproduction).

Interior. 
This term has two meanings in Polish and refers to the interior of the object, for example, a building, a book or a forest, and also to the spiritual and mental interior. In the 70s and 80s the word interior” was often used as a title for works of art. It belonged to the same group as the terms interior life” or interior emigration.” It could mean escapism or a form of self-knowledge. And sometimes it was an empty word. I used it in the titles of my works, unconsciously opposing the interior” to outdoor”. Perhaps in a reaction to the reality of life in Communist Poland. In 1982, I gave this title to a set of my diploma works. At the time the term interior” seemed to have a universal meaning. It was synonymous with a private refuge and intimacy, but also with emotional exhibitionism. Our teachers told us that we should teach a sense of form and paint by feelings”. They quoted the Polish poet Norwid: You can only write a percentage of life and deeds, paint only a percentage of feelings and contemplation, carve only a percentage of history.”

My 
interior” – in both senses – was the immediate environment, and above all, a tiny studio at home, at 5 Śniadeckich Street in Poznań, with a window looking out onto the backyard. That very backyard, where I spent my childhood and to which I returned later in my painting when it became clear that it is a destroyed Jewish cemetery.

Andrzej 
Pieńkos has studied and described very well the phenomenon of artistic studio from the perspective of the history of art and culture. From the perspective of artistic practice the interior and the studio can join as one and become a pure autotelism, in which the art form explains all and all explains art. The artist must be careful, because the interior-studio can become an aesthetic trap for him, in which he will be a hostage to his megalomania and, equally undesirable, a hostage to the authority of his teachers.

Since 
the very beginning, the painting was for me a projection of interior life and also its integral part. This was not only an organic process of coming to understand my technical capacity, an exercise of imagination, a school of artistic v
ision, a form of contemplation of the world, a tool to register and express mood and feelings, but also a zone of explorations accompanied by mistakes, doubt and risk. Today, I realise that what counts is what shapes one’s thinking by image.

Sun, 1984, acrylic, 130 x 94 cm (black and white reproduction).

Interior with the Lacemaker, 1984, 102 x 142 cm (black and white reproduction).

Interior, 1983, acrylic and crayon, 121 x 83 cm (black and white reproduction).

Window, 1984, acrylic and crayon, 114 x 83 cm (black and white reproduction).

Interior, 1983, acrylic and crayon, 120 x 88 cm (black and white reproduction).

Cup of Tea, 1982, acrylic, 25 x 30 cm (black and white reproduction).

Interior, a fragment of the MA Graduation Exhibition (Diploma), 1982.



Room, 1982, acrylic, 105 x 154 cm.


Interior III, 1980, mixed technic, 128 x 87 cm (black and white reproduction).

Without title, 1981, acrylic, 71 x 83 cm (black and white reproduction).

Interior with M., 1980, acrylic, 32 x 45 cm (black and white reproduction).

Grandfather, 1980, acrylic, 32 x 21 cm (black and white reproduction).

Polish text
Wnętrze
Wnętrze. To określenie, które w języku polskim ma podwójne znaczenie. Odnosi się do wnętrza przedmiotu, na przykład, budynku, książki lub lasu, a także do wnętrza w znaczeniu duchowym i psychicznym. W latach 70. i 80. słowo 
wnętrze było często używane do tytułowania obrazów. Należało ono do tej samej grupy określeń co życie wewnętrzne lub emigracja wewnętrzna. Mogło oznaczać eskapizm albo samopoznanie. A czasem było pustym słowem. Ja też używałem go w tytułach moich prac, podświadomie przeciwstawiając wnętrze zewnętrzu. Może w reakcji na rzeczywistość PRL-u. W 1982 roku wnętrzem nazwałem także zestaw prac dyplomowych. Wtedy to określenie wydawało się uniwersalne. Było synonimem prywatnego azylu i intymności, ale też ekshibicjonizmu uczuciowego. Profesorowie mówili nam, że powinniśmy kształcić poczucie formy i malować uczuciami. Przywoływali Norwida: Pisać można tylko procent od życia i czynów, malować tylko procent od uczucia i kontemplacji, rzeźbić tylko procent od historii.

Moim 
wnętrzem – w obu znaczeniach – było najbliższe otoczenie, a przede wszystkim maleńka pracownia w domu rodzinnym przy ul. Śniadeckich 5 w Poznaniu, z której okno wychodziło na podwórko. To podwórko, na którym spędziłem dzieciństwo i na które później wróciłem malarstwem, kiedy okazało się, że jest ono zniszczonym żydowskim cmentarzem.

Andrzej Pieńkos przestudiował i świetnie opisał fenomen pracowni z perspektywy historii sztuki i kultury. Z perspektywy praktyki artystycznej wnętrze i pracownia mogą złączyć się w jedno i stać się czystą autotelicznością, w której sztuka wszystko tłumaczy i wszystko tłumaczy sztukę. Artysta musi uważać, bo wnętrze-pracownia może stać się dla niego pułapką estetyczną, w której zostanie zakładnikiem swojej megalomanii i, co równie chore, zakładnikiem autorytetu swoich nauczycieli.

Od początku malarstwo było dla mnie projekcją życia wewnętrznego i jednocześnie jego częścią. Było poznawaniem własnych możliwości technicznych, ćwiczeniem wyobraźni, szkołą widzenia plastycznego, formą kontemplacji świata, narzędziem zapisywania nastroju i wyrażania uczuć, ale też strefą poszukiwań, którym towarzyszą błędy, zwątpienie i ryzyko. Dziś uważam, że w tym wszystkim liczy się to, co kształtuje myślenie obrazem. 


Return to top